Incydent Jerzmanowicki

Dział przeznaczony dla pisemnych i przekazywanych słownie ciekawych relacji regionalnych
Posty: 19106
Rejestracja: niedziela 08 lut 2015, 20:46
Lokalizacja: Ząbkowice Śląskie

Incydent Jerzmanowicki

Postautor: Karolina Kot » piątek 29 maja 2015, 12:41

Babia Skała to położony przy jednej z bocznych uliczek podkrakowskiej wsi Jerzmanowice niewielki ostaniec skalny, jakich na Wyżynie Krakowsko - Częstochowskiej wiele.
Niczym specjalnym się nie wyróżnia, jest najzwyczajniejszy: zbudowany z utworów górnej jury (bodajże oksfordu), tworzących odporny na działanie czynników zewnętrznych tzw. wapień skalisty oraz porośnięty przez typową roślinność, w tym ślicznie wyglądający rojnik.

O Babiej Skale świat usłyszał na początku 1993 roku. Do dziś badacze zjawisk paranormalnych snują teorie na temat tego, co naprawdę wydarzyło się dnia 14 stycznia 1993, na kilka minut przed godziną 19:00.

Kula uderza w skałę

Styczeń 1993 r. był wyjątkowo ciepły, termometry wskazywały kilkanaście stopni powyżej zera, w przydomowych ogródkach zakwitły stokrotki. Mieszkańcy Krakowa, a zwłaszcza Podkarpacia, odczuli to jak zwykle boleśnie, a prasa donosiła o wypadkach targnięcia się na własne życie.
W miejscowości Jerzmanowice, oddalonej od Krakowa 17 km na północny zachód, znanej z dużych walorów turystycznych, m.in. wapiennych ostańców i produkcji wyrobów rzemieślniczych, zdarzył się 14 stycznia wieczorem niezwykły wypadek. Wiadomo tylko, że COŚ w kształcie ognistej kuli przyleciało z zachodu i uderzyło z szybkością ponaddźwiękowego samolotu w jeden z ostańców zwanych Babią Skałą.

Podmuch wiatru spowodował przesunięcie (lewitację) różnych przedmiotów, a co gorsza ścinającą lawinę kamieni, które poleciały na odległość 150 m od miejsca wybuchu. Uderzenie o skałę było tak silne, że w 30 domach spalone zostały instalacje elektryczne. Mieszkańcy byli mimowolnymi uczestnikami filmu grozy, tym razem nie był on jednak dziełem człowieka, mieli możność obserwowania latającej miski z wodą, przesuwania płotu z ziemią; "duży kamień przeleciał obok głowy syna, ściął choinkę i wybił dziurę w ścianie, a z sufitu spadł żyrandol" - wspominał jeden ze świadków.

Wójt, Józef Hrabia, wezwał naukowców z Obserwatorium Astronomicznego UJ oraz z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, gdzie utworzono komisję pod kierunkiem prof. A. Maneckiego z Zakładu Mineralogii i Geochemii. Miała ona ostatecznie wyjaśnić, co i dlaczego wydarzyło się w gminie Jerzmanowice.

Zdania naukowców były podzielone. Jedni byli zwolennikami meteorytu, inni uderzenia piorunu, argumentując swoje teorie prawami fizyki i warunkami atmosferycznymi; z jednej strony zaobserwowano tego dnia spadek meteorów, z drugiej zjawisko pioruna kulistego, wg prof. M. Horowskiej znane z literatury. Ponadto bez komentarza pozostawiono zjawisko tego samego kierunku lotu kamieni, co i uderzenia.

Potężny huk wybuchu i zniszczenia wywołały wśród mieszkańców naturalny lęk, wezwano nawet brygadę antyterrorystyczną, ale najbardziej wymowną postawę przyjęły przydomowe psy, które zaczęły szczekać dopiero następnego dnia koło południa.

Wydarzenie ściągnęło licznych przyjezdnych, którym jeszcze po dwóch latach pokazywano miejsce uderzenia oraz wyciętą z gazety warszawskiej notatkę.


Piotr Worytkiewicz, 12.12.2008
Gazeta.pl Kraków

Poświęcona polskim meteorytom strona wiki.meteoritica.pl zawiera fragment artykułu autorstwa Andrzeja Maneckiego, opublikowanego w "Meteorycie" 1/1993, biuletynie wydawanym przez Olsztyńskie Planetarium i Obserwatorium Astronomiczne oraz Society of Meteoritophiles dla polskich miłośników meteorytów.

INTERESUJĄCE ZJAWISKO W JERZMANOWICACH Z DNIA 14.01.1993
ANDRZEJ MANECKI - Zakład Mineralogii i Geochemii AGH

Zabierałem się do napisania obiecanego, krótkiego artykułudla "Meterorytu" o chondrach, a tu 14 stycznia br. miał miejsce w Jerzmanowicach k. Krakowa efekt geofizyczny (?) meteorologiczny (?) astronomiczny (?).
O godz. 18.50 mieszkańcy Jerzmanowic zaobserwowali lot kuli barwy rtęciowoniebieskiej, a następnie
usłyszeli dwa wybuchy w odstępie 50 sekund. Pierwszy spowodował odspojenie fragmentu pionowej ściany wysokiego ostańca skały wapiennej i rozrzut jej dużych (do kilkunastu kg) fragmentów na odległość ok. 150 m.
Zniszczeniu uległy dachy okolicznych domów.
W gruncie stwierdzono po wybuchu liczne bruzdy i wgłębienia. W trzydziestu domach zniszczone zostały bezpieczniki elektryczne, a w kilku stopione przewody, uszkodzone telewizory. Miejsce i efekty drugiej eksplozji nie są znane. Po pierwszym wybuchu spadł grad.
Efekty świetlne i akustyczne były widoczne i słyszane m.in. w Krakowie. Byłem tych efektów świadkiem.
Obserwatorium Geofizyczne PAN w Skale zanotowało dwa wstrząsy.
Opisane zjawisko w Jerzmanowicach wzbudziło zainteresowanie meteorologów, geofizyków, astronomów, geologów i nas mineralogów. W terenie aktywnie działa krakowska grupa Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii. Byłem w Jerzmanowicach z astronomami z Obserwatorium Astronomicznego UJ i oglądałem liczne skutki wybuchu (efekty fali akustycznej, elektromagnetyczne i in.). Powołano grupę specjalistów różnych dyscyplin, którzy pod moim kierunkiem mają opisać to ciekawe zjawisko i ew. opracować krótki raport.


Mimo starań naukowcom do tej pory nie udało się do końca wyjaśnić charakteru zdarzenia, nazywanego Incydentem Jerzmanowickim.
Czy zniszczenia mógł spowodować piorun kulisty lub tzw. piorun odwrócony?

Trudno dziś dopatrywać się w terenie śladów tamtych wydarzeń. Uwagę zwracają jedynie leżące tu i ówdzie kawałki wapiennej skały o ostrych krawędziach oraz dachy domów.
Są połatane, ale tylko z jednej strony: południowo- wschodniej.

Incydent zwany dziwem

Dziwny błysk widać było wyraźnie nawet na płycie Rynku Głównego w Krakowie. Ponad dwadzieścia kilometrów w prostej linii od Jerzmanowic.

Najpierw niebo rozświetlił intensywny błysk, potem w niezbyt wyniosły ostaniec uderzyła ognista kula, wreszcie rozległ się przerażający grzmot. Potem drugi, słabszy. I jak gdyby nigdy nic na powrót zapadła noc. Tylko nieliczni dostrzegli świecące kule, które po ułamku sekundy odskoczyły od skały. Były dwie, małe. - Zjawisko trwało dość długo, jego czas świadkowie oszacowali na powyżej kilku sekund. Sam błysk miał trwać dwie sekundy - mówi dr Tomasz Ściężor, miłośnik astronomii, fizyk z Politechniki Krakowskiej.
Był czternasty stycznia 1993 r., czwartek, dzień, w którym na Morzu Bałtyckim zatonął prom "Jan Heweliusz", a w Kolumbii doszło do erupcji wulkanu Galeras. Dochodziła dziewiętnasta. Ów dziwny błysk widać było wyraźnie nawet na płycie Rynku Głównego w Krakowie. Ponad dwadzieścia kilometrów w prostej linii od Jerzmanowic, gdzie COŚ uderzyło w skałę zwaną Babią. Do dzisiaj nie ustalono co.
Dom Bieniów stoi kilkadziesiąt metrów od Babiej Skały, w przysiółku Kolonia Wschodnia, przy zakręcie szosy do Łazów, niecały kilometr od centrum wsi Jerzmanowice. Akurat pełen był ludzi; wszyscy siedzieli przed TV - leciał odcinek popularnego serialu "Pokolenia".
Nagle błysk, grzmot, poderwali się więc na równe nogi. Jerzy Bień wspomina: - Nie wiem, do czego to porównać. Może do petardy hukowej, ale musiałaby być fest. Sąsiedzi krzyczeli: "Gaz wybuchł!".
Naoczny świadek (anonimowo): - Nie byłem na wojnie, ale tak to właśnie musi wyglądać. Pamiętam strach.
- Huk był tępy, jakby dudnienie; nie ciach prach jak od pioruna. I nic więcej. Cisza - mówi z kolei Zygmunt Ferdek, który mieszka ponad 2 km od Babiej Skały. Miał szczęście, że tak daleko - bo nie doświadczył tego, co jej bliscy sąsiedzi.
Po wybuchu na ich zabudowania runął bowiem grad wapiennych kamieni. Sypał się piasek i spadały głazy wielkości wiadra: tak ciężkie, że nie mogli sobie potem poradzić z nimi rośli mężczyźni. Tych większych były setki, małych tysiące. Spadały na podwórka (w momencie zrobiło się od nich biało), dachy domów, stodół, garaży. Eternit trzaskał, leciała szyba za szybą, drzewa traciły wierzchołki, topiły się druty telefoniczne. Tragedia, makabryczny widok...
Natychmiast zgasło światło. W domach w pobliżu epicentrum zdarzenia przepaliły się żarówki, telewizory, magnetowidy, lodówki, inny sprzęt AGD. Wszystko, co było wpięte do prądu, zostało zniszczone. Tryskały ogniem nawet niezaświecone lampy. Na krawędziach metalowych przedmiotów tańczyły płomyki zwane ogniami św. Elma. Tak spektakularne efekty obserwowano również w domach sporo oddalonych od wapiennego ostańca.
Na Babiej, gdzie co odważniejsi poszli zaraz z latarkami, także widać było działanie niszczycielskiej siły, choć nie tak wielkie, jak się spodziewano.
Uderzenie odłupało wierzchołek skały; przeryta, jakby przez krety, była wokół gleba; powstały bruzdy w miejscach, którymi energia szukała ujścia do ziemi. Można było odnieść wrażenie, że Babią Skałą wstrząśnięto.
Mieszkańcy wioski zapamiętali, że chwilę przed zdarzeniem niebo zasnuła ciemna chmura. Dziwne to było odczucie, bo świat spowijała noc, a śniegu, od którego mogła bić poświata, nie było za wiele. Niektórzy zapamiętali też, że po uderzeniu czuć było w powietrzu charakterystyczny smród, jakby azotoksu albo innego środka chemicznego (Ferdek: - Kiedyś piętnaście metrów ode mnie uderzył piorun i czuć było siarkę. Przy tak wielkiej sile nie mogło być inaczej...). Znajomy dra Ściężora, który przechodził akurat przez krakowski Rynek, siarki nie poczuł, ale był przekonany, że właśnie wybuchła bomba jądrowa...
Około północy pod Babią Skałą roiło się już od wojskowych. Naoczny świadek: - Zjawili się znikąd i nie wiadomo po co.
Żandarmi otoczyli ostaniec, a zwykłym żołnierzom (nie wiadomo skąd byli, bo nikt nie pytał o szczegóły) przypadło w udziale dokładne przeszukanie terenu. Zniknęli wszyscy rano. Przez dwa dni we wsi nie zaszczekał żaden pies. Tak wielkie było przerażenie także wśród zwierząt.
Samorzutnie powstała interdyscyplinarna grupa naukowców m.in. z UJ, AGH, WSP, IMiGW, PAN, która zajęła się badaniem incydentu jerzmanowickiego - bo tak nazwano to zdarzenie. Prym wiódł mineralog prof. Andrzej Manecki. Założono wstępnie, że w Jerzmanowicach upadło ciało niebieskie. Może meteoryt. Skałę dokładnie obwąchano, zbadano mikroślady, itp. Wyniki były zaskakujące.
Nie stwierdzono działania wysokiej temperatury i śladów promieniowania. Badania fizykochemiczne wykluczyły upadek meteorytu. Nie było też krateru, nadmiernego zagęszczenia pyłu kosmicznego. Przelotu meteorytu, co okazało się potem, nie odnotowała działająca w Czechach i na Słowacji Europejska Sieć Bolidowa, nie dostrzegli go obserwatorzy nieba z Pentagonu (przynajmniej takie zapewnienie złożyli Amerykanie). Łowcy meteorytów przekopali okolicę - i nic.
Zaczęto więc rozpatrywać hipotezę meteorologiczną. Stanęło na tym, że być może w Babią Skałę uderzył najpierw tzw. piorun gigantyczny (zdarza się kilka takich wyładowań na świecie co roku, choć jak dotąd - tylko w terenach niezamieszkanych); później kanałem próżniowym po nim zszedł piorun kulisty, a małe kule, które odskoczyły od skały - to pioruny wykrzesane ze skały. - Ale to tylko gdybanie. Nigdy nie zaobserwowano występowania tych zjawisk równocześnie. Zresztą, pioruny kuliste mają mniejsze rozmiary i kluczą. A ten był wielki i szedł po prostej linii, tak mówili świadkowie - zwraca uwagę dr Tomasz Ściężor, który, wówczas jako doktorant na Wydziale Fizyki i Techniki Jądrowej AGH, pierwszy raz zjawił się w Jerzmanowicach kilka dni po incydencie. Nie tylko brał udział w pracach badawczych, ale też przepytywał świadków. A ci znaleźli się nawet w Zawoi.
Zaobserwowali różne fazy zjawiska. Najpierw przeciągły szum, jakby warkot lecącego nisko samolotu. Potem niebieskie, lub biało- żółte, rozjaśnienie nieba. I wreszcie jasno- , lub złocistoczerwoną kulę średnicy kilkudziesięciu metrów, która przeleciała po niebie - akurat w kierunku Babiej Skały. Gdy znikła za zabudowaniami, nastąpił wybuch.
Grzmot był wg jednych pojedynczy, według drugich - podwójny. Czuć było wyraźnie wstrząsy gruntu, lecz sejsmografy nie odnotowały fali sejsmicznej. Obok skały zauważono krótkotrwałe szare zadymienie. Nadszedł silny wiatr i krótki deszcz z gradem. W niedalekim Sąspowie zerwała się burza, trwała kilka minut. W Łazach zatrzęsło samochodami. Pracownik Agencji Ruchu Lotniczego, kontroler lotów z Balic, kilkanaście minut przed zdarzeniem obserwował na wysokości 2,5 km światło sodowe, które opadając przybrało wielkość piłki do nogi. Niestety, armia nie udostępniła zapisów z radarów wokół lotniska.

Przez długi czas incydent rozpalał umysły wszelkiej maści badaczy: profesjonalistów i amatorów. Co raz stawiano nowe hipotezy. Robert K. Leśniakiewicz, wiceprezes Centrum Badań Zjawisk Anomalnych w Jordanowie, o tym, co zdarzyło się pod Krakowem, zwykł mówić: Jerzmanowickie Dziwo.
- Oj Boże, teorii było pełno. Meteoryt, mała kometa, piorun kulisty, wybuch składu amunicji, może bomby konwencjonalnej albo bomby walizkowej, mini- ładunku jądrowego. Albo awaria UFO. Mówiono, że spadł sztuczny satelita ziemi lub pozostałość atomowej wojny mitycznych bogów. Niewiedza rodziła domysły - wspomina Robert K. Leśniakiewicz.
Naukowcom siłę zjawiska udało się oszacować na ok. 80- 100 kg TNT (moc średniej wielkości bomby lotniczej). Przyznali też, że wystąpiły wtedy w kraju trudne warunki atmosferyczne. Może więc pioruny, jeśli to naprawdę były one, przyciągnęło złomowisko położone pod Babią Skałą. Lub anomalia magnetyczna.
Ale nikt nigdy nie powiedział ostatecznie, co to było za uderzenie. Stąd we wsi mówi się o tym różnie. Sołtys Piotr Kozera zauważa: - Może to przypadek, ale zaraz potem zaczęły się u nas rodzić trojaczki. I to nie był pojedynczy przypadek; przypadków były dwa, może nawet trzy, w okolicy...
Robert K. Leśniakiewicz po długich dociekaniach na właściwy, jego zdaniem, trop trafił w 2003 r. Przeczytał w prasie notkę o tzw. bombie E, "humanitarnym ładunku wybuchowym". Nie zabija on ludzi, lecz emituje krótkotrwały impuls elektryczny o dużej mocy, który powoduje zniszczenie elektroniki w promieniu nawet kilku kilometrów. Leśniakiewicz podejrzewa, że podobna bomba eksplodowała na Babiej Skale: - Coś wymknęło się spod kontroli chłopcom w zielonych lub stalowych mundurach. Nie należeliśmy wtedy jeszcze do NATO, ale skoro okazuje się, że były w Polsce więzienia CIA to dlaczego nie mogła być u nas testowana tajna broń? Musiał ją zgubić polski lub amerykański samolot. Bo jak inaczej wytłumaczyć zadziwiającą aktywność wojska? Przecież nie interesuje się ono meteorytami. A jeśli nawet, przysłałoby ekspertów, a nie tak duże siły. Czy to nie dziwne?
Babia Skała, niezmiennie w prywatnych rękach, jak stała, tak stoi.

Trudno doszukać się na niej śladów wydarzeń sprzed lat. Tylko rozrzucone przez wybuch kamienie zdobią ogródki. Dachy ponaprawiano, ale nikt nigdy nie dostał żadnego odszkodowania za zniszczenia. A wśród okolicznych mieszkańców słychać głosy: - I tak nigdy nie dowiemy się prawdy.
Prof. Andrzej Manecki sądzi, że w Jerzmanowicach mogło się zdarzyć to, co w 1908 r. w tajdze syberyjskiej - tylko w mniejszej skali: - Nazwałem to efektem submikrotunguskim. Fala uderzeniowa pochodziła od czegoś, co wyparowało w atmosferze.
Nie tylko Robert K. Leśniakiewicz ma przekonanie, że tamtej nocy obecność wojska przy Babiej Skale nie była przypadkowa. - Marzeniem każdego badacza nieznanego jest móc zajrzeć w końcu do wojskowych raportów sporządzonych tuż po incydencie. Te dokumenty mogą skrywać klucz do rozwiązania całej zagadki - uważa Robert Buchta, publicysta, współpracownik miesięcznika "Nieznany Świat". Zaś dr Tomasz Ściężor mówi tak: - Gdybyśmy otrzymali zapisy z radarów, może bylibyśmy bliżej prawdy. A tak nie ma żadnych szans na udowodnienie, czym był incydent jerzmanowicki. To musi pozostać tajemnicą. Problem tylko w tym, że w każdej chwili może się on powtórzyć.


Piotr Subik
Źródło: "Dziennik Polski" z dnia 22/23 stycznia 2011 roku

P.S. Gazety donoszą, że po naszej ostatniej wizycie psy milczały prawie przez tydzień.
Załączniki
Lokalizacja 1.JPG
Lokalizacja 1.JPG (64.02 KiB) Przejrzano 5278 razy
Lokalizacja 2.JPG
Lokalizacja 2.JPG (73.09 KiB) Przejrzano 5278 razy
Widok ogólny.jpg
Widok ogólny.jpg (66.74 KiB) Przejrzano 5278 razy
Widok ogólny 1.jpg
Widok ogólny 1.jpg (92.63 KiB) Przejrzano 5278 razy
Widok ogólny 2.jpg
Widok ogólny 2.jpg (58.9 KiB) Przejrzano 5278 razy
W drodze na szczyt.jpg
W drodze na szczyt.jpg (70.23 KiB) Przejrzano 5278 razy
Conan na szczycie - w tle połatany dach budynku gospodarczego.jpg
Conan na szczycie - w tle połatany dach budynku gospodarczego.jpg (66.01 KiB) Przejrzano 5278 razy
Śliczne kępy rojnika.jpg
Śliczne kępy rojnika.jpg (112.18 KiB) Przejrzano 5278 razy
Ślady inwazji z kosmosu.jpg
Ślady inwazji z kosmosu.jpg (90.18 KiB) Przejrzano 5278 razy
Ślady inwazji z kosmosu - z przymrużeniem oka.jpg
Ślady inwazji z kosmosu - z przymrużeniem oka.jpg (95.3 KiB) Przejrzano 5278 razy
Ślady inwazji z kosmosu - z przymrużeniem oka 2.jpg
Ślady inwazji z kosmosu - z przymrużeniem oka 2.jpg (100.98 KiB) Przejrzano 5278 razy
Połatane dachy okolicznych domów i stodół ..jpg
Połatane dachy okolicznych domów i stodół ..jpg (67.66 KiB) Przejrzano 5278 razy
Połatane dachy okolicznych domów i stodół ...jpg
Połatane dachy okolicznych domów i stodół ...jpg (64.25 KiB) Przejrzano 5278 razy
Połatane dachy okolicznych domów i stodół.jpg
Połatane dachy okolicznych domów i stodół.jpg (49.01 KiB) Przejrzano 5278 razy
"Wszystko, co dzisiaj było dla nas pamiątką, jutro może być zasypane pyłem zapomnienia. Obowiązkiem żyjących jest zebrać te ułomki i okruchy najdroższych pamiątek przeszłości i w pamięci przyszłych pokoleń zapisać."

Posty: 19106
Rejestracja: niedziela 08 lut 2015, 20:46
Lokalizacja: Ząbkowice Śląskie

Re: Incydent Jerzmanowicki

Postautor: Karolina Kot » niedziela 01 lis 2015, 00:16

Kilka dni temu udało nam się porozmawiać z mieszkańcem posesji, położonej w najbliższym sąsiedztwie feralnej skały.
Starszy pan wcale nie był zaskoczony naszym widokiem.
Zapytany, czy pamięta wydarzenia ze stycznia 1993 roku, westchnął i niemal złapał się za głowę.
- Jakże mógłbym zapomnieć! Tylu już ludzi tu przyjeżdżało i pytało!
Można się jedynie domyślać, jak ma tej historii z Babią Skałą i łatami na dachu serdecznie dość.
Porozmawiał z nami jednak przez chwilę, a nawet ruszył na krótki spacer, by pokazać, gdzie dokładnie uderzył tajemniczy obiekt.

Psia buda okazała się być pusta.
Wygląda na to, że w okolicy psy nie tylko zamilkły, ale także wyemigrowały w spokojniejsze miejsce.
Załączniki
Incydent Jerzmanowicki (1).JPG
Incydent Jerzmanowicki (1).JPG (80.05 KiB) Przejrzano 5023 razy
Incydent Jerzmanowicki (3).JPG
Incydent Jerzmanowicki (3).JPG (99.96 KiB) Przejrzano 5023 razy
Incydent Jerzmanowicki (2).JPG
Incydent Jerzmanowicki (2).JPG (103.84 KiB) Przejrzano 5023 razy
Incydent Jerzmanowicki (7).JPG
Incydent Jerzmanowicki (7).JPG (116.48 KiB) Przejrzano 5023 razy
Incydent Jerzmanowicki (6).JPG
Incydent Jerzmanowicki (6).JPG (127.65 KiB) Przejrzano 5023 razy
Incydent Jerzmanowicki (5).JPG
Incydent Jerzmanowicki (5).JPG (107.31 KiB) Przejrzano 5023 razy
Incydent Jerzmanowicki (4).JPG
Incydent Jerzmanowicki (4).JPG (124.42 KiB) Przejrzano 5023 razy
"Wszystko, co dzisiaj było dla nas pamiątką, jutro może być zasypane pyłem zapomnienia. Obowiązkiem żyjących jest zebrać te ułomki i okruchy najdroższych pamiątek przeszłości i w pamięci przyszłych pokoleń zapisać."

Posty: 19106
Rejestracja: niedziela 08 lut 2015, 20:46
Lokalizacja: Ząbkowice Śląskie

Re: Incydent Jerzmanowicki

Postautor: Karolina Kot » niedziela 01 lis 2015, 00:26

Poniższe zdjęcia ukazują Babią Skałę z perspektywy skrzydlatego Huginna.
Czarna plamka to ja, a mała, czerwona strzałka wskazuje miejsce uderzenia tajemniczego ustrojstwa.
Załączniki
Incydent Jerzmanowicki (3).jpg
Incydent Jerzmanowicki (3).jpg (49.38 KiB) Przejrzano 5023 razy
Incydent Jerzmanowicki (2).jpg
Incydent Jerzmanowicki (2).jpg (75.36 KiB) Przejrzano 5023 razy
Incydent Jerzmanowicki (1).jpg
Incydent Jerzmanowicki (1).jpg (66.38 KiB) Przejrzano 5023 razy
Incydent Jerzmanowicki (5).jpg
Incydent Jerzmanowicki (5).jpg (87.82 KiB) Przejrzano 5023 razy
Incydent Jerzmanowicki (4).jpg
Incydent Jerzmanowicki (4).jpg (90.36 KiB) Przejrzano 5023 razy
Huginn wraca (1).JPG
Huginn wraca (1).JPG (57.37 KiB) Przejrzano 5023 razy
Huginn wraca (2).JPG
Huginn wraca (2).JPG (88.18 KiB) Przejrzano 5023 razy
"Wszystko, co dzisiaj było dla nas pamiątką, jutro może być zasypane pyłem zapomnienia. Obowiązkiem żyjących jest zebrać te ułomki i okruchy najdroższych pamiątek przeszłości i w pamięci przyszłych pokoleń zapisać."


phpbb 3.1 styles demo

Wróć do „Historyczne opowieści, miejscowe przekazy oraz legendy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość