Kilka migawek z zasypanych Gór Bystrzyckich

W dziale tym znajdują się opisy, zdjęcia oraz reportaże z wypraw i wycieczek
Posty: 2022
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Kilka migawek z zasypanych Gór Bystrzyckich

Postautor: buba » sobota 12 sty 2019, 15:26

Byl to wyjazd, który prawie że, a nie doszedłby do skutku.. W Oławie nie było i nie ma śniegu tej zimy (i mam nadzieje, ze rowniez nie bedzie ;) ). Pojechaliśmy w góry go szukac. Ja śniegu nie cierpie, toperz ma podejście wyważone, ale jest jedno takie małe coś, co buczy za śniegiem juz od dwóch miesięcy! W okolicy Strzelina śniegu rowniez nie bylo, ale byla za to tak oblodzona droga, że przy prędkości 20 km/h busio zaczął jechac bokiem a potem wywijać bączki, tanecznym krokiem zbliżając sie do przeciwległego rowu.. A rowy teraz w modzie są głębokie. To pewnie dla bezpieczenstwa kierowców - ponoc dla tego celu sie wycina przydrożne drzewa, a rowy kopie takie, ze ewentualnie wpadnięte auto musi wyjmować dźwig - jak stoi na dachu z kółkami do góry.. Bardzo dziwne jest to obecne podejscie do porzadku i bezpieczenstwa - z obłędem w oczach kosi sie wszedzie trawe na 2 mm, przefukuje z miejsca na miejsce opadłe liście i pakuje w worki, opyla chodniki, ogławia drzewa - w imie "rozwoju" i "zadbania" podejmuje wiele niepotrzebnej roboty. Ale żeby posypac piaskiem i solą szosy i chodniki - to nie ma ani kasy ani ochoty. Niech auta sie rozbijają a babcie łamią nogi…

Tym razem coś jednak nad nami czuwało - busio postanowił sie zatrzymać jakies 10 cm od rowu. No ale ostatecznie udało sie znaleć w Górach Bystrzyckich, gdzie śniegu okazało sie byc nadpodziw sporo!

Na jedną z wycieczek wyruszyliśmy z sankami. Tak sobie udumaliśmy, ze kabak bedzie na nich siedziec a my bedziemy ją ciągnąć i wszyscy bedą szczesliwi. Jednak nasze nowe sanki okazały sie jakies wybrakowane - co chwile robiły “fajt” i siedzący na nich ekwipunek lądował w śniegu. A śnieg okazał sie nieco głęboki, nieraz wystawały same nóżki ;) Po trzeciej wywrotce sankowy pasażer odmówił dalszej współpracy. Na tym etapie wymyśliłam sobie, ze na sankach bedą jechac plecaki. Jednak losy plecaków były identyczne - co kilka metrów trzeba było je wybierac z zaspy, a sanki leżały radośnie z płozami do góry. Ostatecznie sanki zaakceptowały wożenie na swym grzbiecie worka suchego drewna. Słyszałam takie historie o np. złośliwych osłach - ale żeby sanki? Kolejnym wiec celem gromadzenia naszego wyjazdowego ekwipunku beda sanki - jakieś szersze, niższe i krótsze. A może najlepsza do naszych celów by była płaska miednica z doczepionym sznurkiem? Albo koryto? Pomyślimy jeszcze - acz wszelakie sugestie mile widziane!

A i na sam początek coś sobie naklikałam w aparacie, ze mi sie wyłączyły kolory. Zanim sprawa została zauważona i skorygowana pare zdjec cyknełam. Choc z drugiej strony - świat i tak byl calkowicie wyprany z kolorów wiec szkoda niewielka ;)

Obrazek

Obrazek

Suniemy wśród zasypanych lasów, przed nami tafla sniegu nietknieta ludzką stopą. Tylko zwierzych tropów moc.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ulubione zajęcie kabaka - strząsanie na toperza puchu osiadłego na gałęziach mijanych choinek... A może to zemsta za te śnieżne nurkowania z sanek? ;)

Obrazek


Odwiedzamy tez naszą ulubioną chatke. Jest więc ognicho, żurek z termosa i radosne bieganie w kółko.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Bujanie w hamakach - zewnetrzne, wewnętrzne, ogólnie leśna sielanka w wydaniu zimowym ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nietypowe smażonki czy co? :P

Obrazek

Mamy okazje tez połazić nocnymi lasami, gdzie mróz szczypie w gęby a dziwne mgliste tumany wirują dookoła ;)

Obrazek

Obrazek


Jako ze biesiad i minibiwaków nigdy dość - mamy też okazje zabawić w innej wiacie, koło zamku Szczerba.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ciekawa roślinka. Wydaje fajny dźwiek, gdy upadają na nią płatki padającego śniegu. Ni to skrzypienie, ni to szelest miętego papieru?

Obrazek

Obrazek


Zajrzelismy tez do zamku, ale ciemnawo juz bylo.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Rożniste budki na ptaki mają tu w rejonie! Ciekawie zdobione. Chyba musze kiedys osobną relacje zapodac o samych budkach ptasich!

Obrazek

Obrazek

Ta duża to chyba na bażanty ;) Acz kiedys slyszałam, ze takie giganty to chyba dla nietoperzy robią?

Obrazek

Dzwoniłam do schroniska Jagodna. Babka mi powiedziała, ze da rade dojechac, ale lepiej nie pchać sie w “tą boczną droge” bo jest nieutrzymywana zimą. Rzut oka na mape. Boczna to zapewne ta nienumerowana. Głowna to trzycyfrówka relacji Międzylesie - Duszniki. Zatem jedziemy od Międzylesia. Momentami śniegu do pół opony. Łańcuchy mamy… ale to te od skodusi.. za małe. Chyba jak bedzie bardzo źle to trzeba bedzie je sznurówkami przywiązać ;) I jak sie potem okazało - to własnie to była owa niepolecana droga boczna! :D Widać los zawsze chce nas wpuścić w maliny i manowce :D

Obrazek

Obrazek

Klimaty schroniskowe. Było poza weekendem wiec nas nie zadeptali ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Głowną atrakcją dla niektórych był kot. Dawniej tu było wiecej zwierzaków. Teraz na posterunku zostało tylko jedno biedne młode kocie. Prawie juz zagłaskane i zmęczone wszelakimi zabawami i wylewnością przejawianych uczuć.

Zresztą tą “melancholie” chyba widać w kocich oczach.

Obrazek

Obrazek

Czasem udało mu się drapnąć do innej sali. Gdzie wielkość szczeliny w drzwiach pozwalała prześlizgnąc sie kotu a innym, niedorosłym osobnikom juz nie.. Tu próby odłowu futrzaka i skłonienia do wspolnej zabawy ;) Nieudane..

Obrazek

Aaaa! i byl jeszcze Mały Riko! Jeszcze nie mówi - ale ponoc sa plany, ze zacznie.

Obrazek

Rano za oknem zadymka i zastanawialiśmy sie czy wykopiemy busia - czy moze zostajemy do wiosny? Wyjechac sie udało ale do tego procesu łopata okazała sie niezbędna.

Obrazek

A za Bystrzycą Kłodzką śnieg sie skończył. Do domu wracamy w klimatach jesiennych, acz kolorach nieco nieziemskich, jakby je kiczowatą farbką pomalowac!

Obrazek

Obrazek

Posty: 16257
Rejestracja: niedziela 08 lut 2015, 20:46
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Kilka migawek z zasypanych Gór Bystrzyckich

Postautor: Karolina Kot » sobota 12 sty 2019, 17:07

W okolicy Strzelina śniegu rowniez nie bylo, ale byla za to tak oblodzona droga, że przy prędkości 20 km/h busio zaczął jechac bokiem a potem wywijać bączki, tanecznym krokiem zbliżając sie do przeciwległego rowu.


Okropieństwo!
Planowaliśmy się w tych dniach spotkać się z sympatyczną ekpią z busia gdzieś po drodze, ale - w przeciwieństwie do Oławy - Zagłębie Dąbrowskie porządnie zasypało i takiego na przykład Archimedesa zupełnie nie udało się wykopać ze zlodowaciałej zaspy, którą finezyjnie wykonał kilkukrotnie przejeżdżający po drodze pług śnieżny (zupełnie jak w tej znanej historyjce o domku w Karkonoszach).
Oczywiśnie narzekałam przy tym przeokropnie, wyzywając dodatkowo, że przez sypanie ulic solą rdzewieje karoseria.
Polakowi - jak widać - nie dogodzisz: nie sypią i nie odśnieżają - źle. Odśnieżają i sypią - jeszcze gorzej. :D :D

W efekcie zrezygnowaliśmy z wyprawy na Dolny Śląsk i na tapetę poszła położona dużo bliżej Częstochowa. Może kiedy indziej się uda.

Swoją drogą ciekawa ta fotorelacja z Gór Bystrzyckich: zaczyna się bez kolorów, a kończy barwami wręcz nienaturalnie przejaskrawionymi. ;)
"Wszystko, co dzisiaj było dla nas pamiątką, jutro może być zasypane pyłem zapomnienia. Obowiązkiem żyjących jest zebrać te ułomki i okruchy najdroższych pamiątek przeszłości i w pamięci przyszłych pokoleń zapisać."


phpbb 3.1 styles demo

Wróć do „Pamiętnik Włóczykija”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości