Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

W dziale tym znajdują się opisy, zdjęcia oraz reportaże z wypraw i wycieczek
Posty: 2449
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Postautor: buba » wtorek 02 mar 2021, 18:01

Tym razem poszukiwane przez nas starorzecze przytyka do wioski Stary Górnik. W celu jego odnalezienia trzeba przebrać się przez las. Druga połowa kwietnia to jeden wielki wybuch zieloności, kwiatów i zapachu! Czas, gdy po długiej i wrednej zimie człowiek zaczyna czuć, że żyje naprawdę! Nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy wolą mróz, śnieg i pizgawice!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mijamy kilka powalonych, wielkich drzew. Acz tym razem to wygląda na robotę wichury, a nie bobrów.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widać, że zmierzamy w dobrym kierunku. Teren robi się coraz bardziej bajorowaty. Raz po raz mijamy niewielkie i podeschłe oczka wodne. Być może przy wyższym stanie wody one wszystkie łączą się w jedną całość?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A to już nasze starorzecze! Wypełnione kumkotem i kotłowaniną żab! Element, który niezaprzeczalnie dodaje takim miejscom uroku!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Brzegami, pełnymi łanów zeschłych traw, suniemy w strone pobliskiej wioski.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tu jeziorko, jak się można domyśleć, staje się coraz mniej dzikie. Wykoszone brzegi, pomosty, budynki schodzące nieraz prawie do samej wody.

Obrazek

Głównym celem jest odnalezienie ruin mostu. Jest! Ale nie zostało z niego zbyt wiele…

Obrazek

Wracamy na upatrzony wcześniej cypelek, aby tu sobie zapodać piknik. Nie my pierwsi na takowy pomysł wpadliśmy! Miejscowi chyba często tu palą ogniska. Ktoś nawet krzesło przytargał!

Obrazek

Obrazek

Czas płynie miło wśród plusku żabiej wody, śpiewu ptaków oraz oszałamiającym zapachu czeremchy i dzikiego bzu!

Obrazek

Obrazek

Bez pachnie i z krzaczka, i z butelki :)

Obrazek

Zaglądamy też pod mały mostek. Z racji suszy jest to możliwe i można się poczuć jak w bunkrze ;) Gdy wrócimy tu kiedyś zimą - miejsce będzie pełnoprawnym mostem, bez którego nie byłoby mowy o dotarciu na ogniskową wyspę!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Posty: 2449
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Postautor: buba » środa 03 mar 2021, 18:48

Nie wiem czy położone na obrzeżach Oławy jeziorko zwane Piaski to starorzecze czy też nie? Bo jest tak: płynie sobie Odra i na tej Odrze jest wyspa. I na tej wyspie jest owe jeziorko. W klimatach przypomina nieco odwiedzane przez nas starorzecza, więc i w relacji zaliczę je do tego szanownego grona ;)

Jak można się domyśleć mamy tam blisko, więc bywamy dosyć często. Ot dyżurne miejsce spacerowo - ogniskowe, gdy nie ma innego pomysłu albo zbyt dużo czasu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Można tu połazić trzcinowiskami…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

...porzucać patykami...

Obrazek

..odwiedzić mini pustynie ;)

Obrazek

Zajrzeć w całkiem solidne nory…

Obrazek

Tu nawet widać ślady małych łapek, ale niestety nie potrafię ocenić co tam mieszka.

Obrazek

Można powygrzewać się na górce, która nieraz staje się wyspą.

Obrazek

Stąd są chyba najlepsze widoki.

Obrazek

Nad żadnym innym starorzeczem nie widziałam aż tylu brzóz! A to zdecydowanie jedno z moich ulubionych drzew! :)

Obrazek

Obrazek

Bobry ostatnio tu szalały… jak wszędzie...

Obrazek

Obrazek

...więc postanawiamy to wykorzystać i pozyskać spore ilości kory brzozowej na rozpałke. Będzie na zapas!

Obrazek

Smutne jest, że niektórzy ją pozyskują z żywych drzew... Żywe brzozy to się przytula dla pozyskania dobrej energii! I grunt to maskowanie stosownie dobrane do sytuacji! ;)

Obrazek

Nie wiem co się tego dnia stało, ale znajdujemy kilkanaście zdechłych owadów. Różnych gatunków i w różnych miejscach. Gdy wpadamy na kolejne i kolejne egzemplarze takowych - to różne myśli pojawiają się w głowie… Wiosna w pełnym rozkwicie... cudne, prażące słońce, bezchmurne niebo nie upstrzone przez samoloty…. a owady zamiast radośnie latać i brzęczeć… zdychają… Czy opylili pola jakimś syfem? A może powód, dla którego próbują nas uwięzić w domach, jest zgoła inny niż szczekają nadajniki propagandy? Są takie myśli, które nieraz ciężko odgonić jak się przypną…

Obrazek

Obrazek

Acz nie ma nic lepszego na wyimaginowane strachy niż jakieś realne ryzyko ;) Kabak próbuje podejść pod drzewo i je dziubać kijem. A nie jest to zwykłe drzewo... Ów okaz jest nieco upiorny... I stoi na słowo honoru na spalonych korzeniach. Czym prędzej stamtąd zwiewamy. Mam wrażenie, że ono zaraz na nas runie… że wystarczy niewielki powiew wiatru… Drzewo jest solidnych rozmiarów, a niektóre konary trzymają się na centymetrowych fragmentach zwęglonej kory… Brrrr… (od tej wycieczki minął już prawie rok.. I póki co jakoś nie sprawdziliśmy czy ono wciąż stoi?)

Obrazek

Obrazek

Okolice tego bajorka otaczają tereny industrialne. Wszędzie między drzewami przezierają jakieś fabryczki. A zaraz za odnogą rzeki jest kabacze przedszkole. Więc można by płynnie przejść do relacji “W drodze do przedszkola” ;)

Obrazek

Obrazek

Jakże inaczej to miejsce prezentuje się utopione w śniegach!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W pewien mroźny dzień przybywamy tu z konkretnym postanowieniem! Nasz Krecik już się nieco znudził mieszkaniem w szałasie i zapragnął nowych, nieznanych przygód i doświadczeń. Tym razem więc przyszło zbudować mu igloo! :) Pokrywa lodowa na pobliskim bajorze okazała się być odpowiednia dla pozyskiwania materiału budowlanego. Łupanie rękoma nie wchodziło w grę, więc trzeba się było uzbroić w siekierę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Co ciekawe - każdy wykuty fragment lodu był inny i miał swoją niepowtarzalną duszę! W jednym były zatopione liście i trawy, inny miał pęknięcia przywodzące na myśl pajęczynę, a jeszcze inny był przedziwnie żółty - jakby był zastygłym wspomnieniem jakiegoś kibelka ;) Naszym ulubionym jednak się stał ten z bąbelkiem! W samym środku kry była powietrzno - wodna bańka robiącą “bul” przy każdym jej przekręcaniu!

A tu już budowla ukończona i przedstawiająca się w pełnej krasie!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Posty: 2449
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Postautor: buba » czwartek 04 mar 2021, 17:49

Na kolejną “starorzeczową” wycieczkę ruszamy po długiej przerwie - dopiero w październiku. Lato nie jest zbyt dobrym terminem na tego typu szlajanie, tak samo jak na zwiedzanie opuszczonych pałacyków. Zresztą - z tych samych względów. Zbyt gęsty chaszcz mocno utrudnia przemieszczanie się w terenach często pozbawionych ścieżek (innych niż sarnie), a kłębowisko zieloności uniemożliwia dostrzeżenie różnych widziwiastych kształtów drzew czy nacieszenie się bobrowiskami. Poza tym - latem jest tysiąc innych pomysłów na udane spędzenie czasu w terenie. No więc gdy noce stają się chłodne, liście żółkną, a chwasty więdną - znów nasze oczy zwracają się w stronę nadodrzańskich bajorek. Okolice między Oławą, Wrocławiem a Jelczem mamy pod tym względem wstępnie obczajone, więc jesień upłynie pod hasłem starorzeczy koło Brzegu. Pierwszym, które zamierzamy zaszczycić swoją obecnością, jest staw Kamiennik położony na południe od Kościerzyc.

Ruszamy z wioski z planem dotarcia tam nieco naokoło. Nie przypuszczamy, że na takim niewielkim obszarze uda nam się tak skutecznie zgubić, a co najlepsze - kilkukrotnie wrócimy w to samo miejsce, mimo podejmowania prób udania się w kierunku przeciwnym ;) Po raz pierwszy doświadczamy tak dobitnie, że na bagnach wodzi naprawde! I to niekoniecznie w mgliste noce, a w sam w środek słonecznego dnia! Nie pamiętam, żebyśmy kiedyś zrobili tyle kilometrów kręcąc się dosłownie w kółko!

Wioskę Kościerzyce opuszczamy przez pola kukurydzy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Trochę wędrujemy wałami wyłożonymi perforowaną, betonową płytą.

Obrazek

Obrazek

Pola i drogi są nieco podmokłe. Odrzańskie klimaty zaczynają być powodziowe, a ziemia wypluwa wodę w różnych, nieraz nieprzewidzianych miejscach.

Obrazek

Obrazek

Tuptamy polami wzdłuż kanału, który ostatecznie okazuje się nie być tym kanałem, za który go mieliśmy. Stąd idąc jego tropem, jak można się domyśleć, docieramy w miejsce totalnie niezgodne z planowanym ;) Ale czy właśnie to na wycieczkach nie jest najfajniejsze? :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Cały czas towarzyszą nam odgłosy strzałów. Początkowo czujemy się z tym niezbyt komfortowo, obawiając się czy gdzieś obok nie odbywa się przypadkiem polowanie i czy my zbytnio nie przypominamy dzików? Strzały jednak nie są pojedyncze - jest to cała kanonada! Wychodzi na to, że odgłosy dobiegają zza Odry, gdzie mieści się teren wojskowy, strzelnice i chyba właśnie mają jakieś ćwiczenia. To nas nieco uspokaja, acz ciągły odgłos pobliskiej strzelanki tworzy jednak jakiś taki podświadomy niepokój.

Kilkakrotnie trafiamy na fajną drogę z betonowych płyt, malowniczo zasypaną zeschłymi liśćmi. Ta droga ściąga nas jak magnes - gdzie bysmy nie poszli i tak w końcu na nią wyjdziemy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ogon z patyka najlepiej się ciągnie po płytach! Bo w zaroślach czy na błocie on się z lekka blokował. A tutaj to on równoczesnie robi "tutu tutu" - zupełnie jak pociąg!

Obrazek

Obrazek

Na środku owej drogi robimy sobie mini popas! Dzień jest wręcz upalny i miło się siedzi na ciepłych płytach, które grzeją w kuper!

Obrazek

Kabak chyba zobaczył, że my coś sobie dziś nie radzimy z mapami - i postanowiła wziąć sprawę we własne ręce...

Obrazek

Szło całkiem dobrze, aż drogę przegrodziła z lekka wezbrana rzeka... ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Cóż… Nie było wyjścia.. Zrobiliśmy tam ognisko!

Obrazek

Jak od kilku godzin targam w plecaku ten opiekacz - to niech się przyda!

Obrazek

Jakiś wędkarz nam nawet krzesełka zostawił! I żar w ognisku! Zastanawialiśmy się nawet czy ten ktoś może za chwilę nie wróci? Może poszedł tylko do kibelka? Kabak jednak kiwał głową.. “A może ten ktoś tu wciąż jest, tylko my go nie widzimy? Może to my wbiliśmy bez zaproszenia na jakieś ognisko - widmo?“

“A może właściciel krzesełek zamienił się w motyla? O tego!” :P

Obrazek

Klimaty tam mamy jak w jakiejś dżungli.

Obrazek

Ulubione zajęcie kabaka na biwakach - gaszenie ogniska! Bo ono robi wtedy psssssssss…. I duży kłąb pary bucha w pyszczek!

Obrazek

Przyszło wracać spory kawałek, jako że zarówno nasze początkowe wędrowanie po bagnach i kukurydzach, jak i trasa zaplanowana przez kabaka - do wybranego starorzecza nas nie zbliżyły ;)

Ale w końcu i do niego dotarliśmy! Kamiennik okazał się średni...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ot bajorko jak bajorko. Rozpaskudziliśmy się na innych starorzeczach, których nieraz mroczny i dziki klimat wysoko postawił poprzeczkę.

Acz odpowiednia dawka chaszcza musiała być! :)

Obrazek

Obrazek

Wycieczka więc potwierdziła wyznawaną od dawna teorie, że droga jest często ważniejsza od samego celu.

Posty: 2449
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Postautor: buba » niedziela 07 mar 2021, 12:33

Jedziemy sobie do Brzegu. Mijamy miasto, przekraczamy Odrę głównym mostem i zaraz za nim porzucamy busia i oddajemy się pieszej wędrówce wzdłuż rzeki. Kawałek będziemy wędrować znaną już z poprzedniego wyjazdu płytówką, ale póki co wkraczamy w tereny zupełnie nam jeszcze nieznane.

Powodziowe klimaty gdzieś od miesiąca nam towarzyszą. Szukanie starzorzeczy i bajor wszelakich jest więc łatwiejsze niż kiedykolwiek - zastoiska wodne występują wszędzie, również w miejscach, gdzie człowiek by się ich zupełnie nie spodziewał.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pogoda jest typowo listopadowa - szaro, mgliście, ponuro. Powietrze przesiane jest wilgocią. Kabak twierdzi, że ktoś w powietrzu rozpylił chyba cebule! Faktycznie coś w tym jest! Osiadające na rzęsach kropelki mini mżawki jakby z lekka piekły w oczy! Z czasem się przyzwyczajamy i już jakoś nie ma tego efektu. Albo po prostu oddaliliśmy się od fabryczki, która akurat spuściła jakiś “jad cebulowy”? ;)

Bo początek naszej trasy wiedzie przez tereny przemysłowe. To znaczy - z widokiem na nie, bo dymiące kominy znajdują się po drugiej stronie rzeki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Bardzo mi się spodobały te “domeczki”. Takie na “kurzej stopce”. Od razu nabrałam ochoty, aby w takim spać! :P

Obrazek

Mijamy też zabudowania śluzy, zwanej na mapie “stopień wodny Brzeg”.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na naszej trasie raz po raz omijamy wielkie kałuże, które gdzieniegdzie tworzą wręcz jeziora, które obchodzimy polem, czasem wpadając jeszcze w większe grzęzawiska ;) Tydzień temu droga, którą idziemy była jeszcze całkowicie zalana i z braku pontonu musieliśmy się wycofać.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A tu fragment płytówki - dobrze znanej nam z wrześniowej wycieczki!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Popas na środku drogi musi być! :D

Obrazek

Skłębiony las!

Obrazek

I teraz pytanie - co siedzi w tej kuli bluszczu po lewej? Kabak nie pozwala sprawdzić, twierdzi, że tam schowała się Buka! Może to dziwnie zabrzmi, ale faktycznie ciągnęło stamtąd chłodem. Tajemnica pozostała więc nierozwiązana :P

Obrazek

Resztki jesiennych kolorów i różnobarwnych liści można jeszcze gdzieniegdzie dojrzeć, acz z racji kompletnego braku słońca raczej wszystko rozpływa się w szarościach…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdy docieramy do Kościerzyc wyłazi jednak słońce! Zatem tuptamy przez pola i już się cieszymy, że starorzecze zwane Judengrab pokaże nam się w bardzo miłym dla oka wydaniu.

Obrazek

Obrazek

Tak jak wcześniej mocno duło - teraz wiatr cichnie. Woda starorzecza jest gładka i spokojna, taka równa tafla, którą mącą tylko opadające swobodnie liście.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mały popas wśród kolorowych liści przewiduje pieczony boczek!

Obrazek

Obrazek

Powrót jest szybszy. Bo nieco się zasiedzieliśmy nad wodą, zaczęło ciągnąć wieczornym chłodem bardziej niż przypuszczaliśmy, a poza tym zaraz będzie ciemno. Przedzieranie się przez zalewiska i błota z latarkami może nie zawsze być tak urocze jak za dnia ;)

Towarzyszą nam mgliste pola..

Obrazek

Godzina jeszcze wczesna, ale te krótkie listopadowe dni....

Obrazek

Obrazek

Słoneczko zachodzące gdzieś za dębowym lasem…

Obrazek

Wciąż mocno wezbrane nurty Odry…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I zmrok zapadający nad brzeskimi fabryczkami...

Obrazek

Obrazek

Posty: 2449
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Postautor: buba » środa 10 mar 2021, 17:31

W ten wyjątkowo ciepły (jak na listopad) dzień wybraliśmy się nad jeziorko Babi Loch, położone między Kościerzycami a Nowymi Kolniami. Miejsce to jest zwykle ładne, a w połączeniu ze słońcem i dużą ilością kolorowych liści przedstawia się jeszcze sympatyczniej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wiatr sobie wieje strącając pożółkłe liście, trzcinki szeleszczą...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Fruwają ważki, babie lato i dzieci na linach ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No dobra.. Większe dzieci też :P

Obrazek

Ot nadwodna sielanka i normalnie byłoby na tyle… Ale z wału zauważamy coś, od czego oczy wysuwają się na szypułkach, a opadnięte z wrażenia szczęki długo szukamy pomiędzy wysoka trawą ;) Wycieczka będzie zdecydowanie dłuższa niż przypuszczaliśmy! A na pewno bardziej pokrętna!

Dziś mamy wersję “starorzecza de lux”! Mamy promocję, “bonus dodatni” ;) czy jak to się jeszcze mówi, gdy coś, czego nie oczekiwałeś w najśmielszych snach, spada na ciebie jak grom z jasnego nieba! Bo nadodrzańskie rozlewiska teraz nie występują wyłącznie tam, gdzie robią to zazwyczaj... Tam, gdzie zwykle na mapie jest NIC - teraz są tam wyspy, mierzeje, groble, grzęzawiska, zatoczki, minijeziorka, przepusty…. Staje przed oczami “Czertomelik ze swoim labiryntem cieśnin, zatok, kołbani, wysp, skał, jarów i oczeretów.” Niech się schowa Biebrza ze swoimi bagnami czy słynne poleskie moczary! Widzimy przed sobą wielką połać wodno - lądowego terenu, który nas oczekuje! :) Człowiek sobie jedzie na krótki, zwyczajny spacerek i wpada po uszy w świat iście magiczny! Tzn. mam nadzieje, że to “po uszy” będzie tylko przenośnią ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie tylko buby rozpływają się w zachwytach nad tym co los wysypał przed jej oczami. Ptactwo też sprawia wrażenie oniemiałego ze szczęścia i lata w kółko z kwikiem zupełnie jak potłuczone!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Podejmujemy więc kolejne, mniej lub bardziej udane próby dotarcia na wyłaniające się z bajor półwyspy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dawne drogi często są obecnie najgłębszymi jeziorami.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Często jedyną w miarę suchą i choć odrobinę rokującą “drogą” okazuje się być kolczasty chaszcz.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Hmmm… a tu widzimy ląd czy wodę? Trawa czy gruby, pływający kożuch zbrojonej “rzęsy wodnej”?

Obrazek

Acz zdarzają się i fragmenty suchego lądu - gdzie spod butów niesie się chwilowo nie chlupot, a szuranie zeschłych liści.

Obrazek

Ziejąca paszcza wypalonego pnia.

Obrazek

Obrazek

Tu dokładnie widać dokąd jeszcze niedawno sięgała woda!

Obrazek

W innych miejscach wysokość wody można domniemywać po wiszących na drzewach trawach.

Obrazek

Spokojne i ciche wodne tafle pokrywają dawne pola…

Obrazek

Obrazek

Kolejne grzęzawiska…

Obrazek

Obrazek

Rudo - złote barwy zdominowały cały krajobraz…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nawet kałuże starają się trzymać te odcienie!

Obrazek

Gdybyśmy mieli ze sobą namiot - to byśmy go rozbili na tym półwyspie! :)

Obrazek

Długo udaje się nam szczęśliwie kluczyć to w lewo, to w prawo, to z przeskoku! W końcu jednak docieramy w miejsce, gdzie już dalej iść się nie da. Ślepy zaułek labiryntu.. Odkrywamy, że już od jakiegoś czasu pod nogami nie ma stałego lądu.. Idziemy po uginającym się i pływającym jakby “materacu” utworzonym z kłębowiska jeżyn, pnączy i gałęzi. Dalej to już tylko przesiadka na jakieś pływadło!

Obrazek

Obrazek

Wracamy… Nie do końca tą samą drogą, bo totalna improwizacja zwykle cechuje się tym, że nie da rady jej odtworzyć… A i krótki, późnojesienny dzień ma się ku końcowi…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jeszcze przystanek przy wielkim spróchniałym pniu o ciekawych deseniach kory!

Obrazek

Obrazek

Miło pożegnać dzień malowniczym zachodem słońca na bagnach!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pozdrawiamy! Tacy byliśmy w listopadzie 2020!

Obrazek

Posty: 2449
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Postautor: buba » poniedziałek 15 mar 2021, 18:18

Tego dnia postanawiamy odwiedzić niewielkie, okresowe starorzecze o wdzięcznej nazwie Rogalik. Położone jest niedaleko wioski Nowe Kolnie.

Tydzień wcześniej to całe okoliczne pola były jednym bagno - jeziorem. Woda stopniowo opada, jednak jeszcze sporo wody zalega tu i ówdzie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Drogi próbujemy nieraz mijać polem, pola drogami. Kicamy po kępkach traw, ale jak można się domyślić w końcu i tak wszystkim buty przemakają (tzn. nie wiem czy można użyć tego słowa, gdy woda się wlewa górą? ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A tu już nasze poszukiwane starorzecze. Ze wszystkich stron ozdabiają go krzaki obwieszone kłębami trawy - pamiątka po niedawnej powodzi i przypominajka jak wysoko szła woda niosąc ze sobą co popadnie. Teraz każdy krzaczek wygląda jak rosochaty chochoł! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A tu działo się coś dziwnego. Bo to drzewo o zanurzonych w błocie gałęziach się ruszało. Czy to tylko efekt wiatru? Czy wbite w błoto gałęzie (zapewne przez wielką wodę, która niedawno tu szalała po polach) próbują się wyrwać z błota i jednak sterczeć do góry, jak to zazwyczaj drzewa mają w zwyczaju?

Obrazek

Tu też coś bulgało. Ten zielony “kopczyk” zachowywał się nieco jak wulkan błotny. Coś w nim trzeszczało i od czasu do czasu wypływało z góry trochę brązowej wody. Kabak dziubał w to patykiem, zastanawiając się kiedy jednak wyskoczy ten potwór i odgryzie jej rękę ;)

Obrazek

Tu przysiadamy na dłuższą chwilę. Miejsce emanuje jakąś dobrą energią i spokojem.

Obrazek

Obrazek

I wszędzie wokół, przez caluśki dzień, powietrze trzęsie się od odgłosów ptactwa. Nawoływania, kląskania i szelest łopoczących skrzydeł. Najwięcej jest chyba żurawi i łabędzi, ale innych gatunków również nie brakuje. Ptaki zachowują się jak z lekka zakręcone. Z jednej strony jakby zbierały się do odlotu (w listopadzie chyba zwykle tak postępują) a z drugiej jakby im się tutaj tak spodobało, że żal im te tereny porzucać. A ja bardzo dobrze rozumiem ich dylematy! Bo okoliczne miejsca są niesamowicie urokliwe z tymi rozlewiskami, ale czmychnąć gdzieś na południe przed zimą to też bym chciała!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ileś razy byliśmy nad Stawami Milickimi, gdzie ponoć ptactwa jest duża obfitość. Spotykaliśmy wysprzęconych po zęby fotografów nad Biebrzą. A wychodzi na to, że prawdziwy raj ornitologa to jest tutaj! Bo na te ptaki nie trzeba “polować” o wschodzie słońca, nie trzeba pół dnia siedzieć pod zieloną kapą z aparatem udając, że cię nie ma, nie trzeba ubierać krzaka na głowę ani używać jakiś specjalistycznych gwizdków do wabienia. One tutaj włażą po prostu pod nogi albo próbują wylądować na głowie ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obsiadłe drzewo. A i tak chwilę wcześniej, zanim podeszliśmy, było ich 5 razy więcej!

Obrazek

Wracamy najpierw przez kukurydzę...

Obrazek

Obrazek

A potem już klasycznie - po kostki w mazi. Przez mniej lub bardzie (lub jeszcze bardziej ;) ) grząskie pola, gdzie w lustrach wody odbija się coraz niżej wiszące słoneczko…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Bywa i też coś nietypowego na trasie! Kawałek suchej drogi lub pola! Naprawdę dziwnie się idzie bez mlaskania ziemi i ciągłego rozjeżdżania się nóg! ;)

Obrazek

Obrazek

Posty: 2449
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Postautor: buba » wtorek 16 mar 2021, 18:58

W gęsto padającym śniegu zagłębiamy się w lasy. Celem wycieczki jest dotrzeć nad jedno z odrzańskich starorzeczy i zrobić tam ognisko. To rozlewisko koło Starego Górnika, gdzie w kwietniu słuchaliśmy żabich chórów.

Tak jak nie lubię leżącego śniegu - to uwielbiam jak sypie. Im mocniej tym lepiej, zwłaszcza jak towarzyszy temu wiatr… Droga przed nami w wielu miejscach jest idealnie białą powierzchnią, nietkniętą żadnym tropem. Trafiamy też na stado saren, które chyba grają w berka. Przebiegły nam drogę z siedem razy!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sanki lepiej jadą jak ma się wiosło! Co widać na załączonym obrazku ;)

Obrazek

Obrazek

Skute lodem kałużaste drogi powoli prowadzą nas do celu.

Obrazek

Wody starorzecza częściowo pozamarzały. Fragmenty są zasypane śniegiem i ciężko się w ogóle domyśleć, że pod spodem jest woda. Kawałki jednak wciąż tworzą wielkie kałuże, w których odbijają się powalone konary. Acz wiosną było tu zdecydowanie ładniej!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ognisko ze zlodowaciałych patyków nie pali się zbyt dobrze.

Obrazek

Obrazek

Duże płaty padającego śniegu niezbyt współgrają z rozgrzanym tłuszczem na patelni ;) Mimo to jajecznicopodobna potrawa wychodzi całkiem nieźle. A może w takich okolicznościach i żwir by smakował? :P Toperz się ze śmieje, że ja to nawet z jajecznicy zrobię pulpę (na patelnię wrzucamy kolejno smalec gęsi, cebulę, kiełbasę, paprykę, jajka i starty oscypek)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracamy nadodrzańskim wałem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jedna z większych atrakcji to przejazd pod szlabanem! ;)

Obrazek

No i byłoby chyba na tyle… No bo co jeszcze zimą robić jak wszędzie zimno i mokro?

Posty: 2449
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Postautor: buba » czwartek 08 kwie 2021, 13:28

Jak tylko stopniały śniegi, ruszyliśmy na poszukiwania kolejnych starorzeczy. Tym razem mamy na oku teren pomiędzy wioską Kopanie a Nysą Kłodzką, która tutaj niedaleko wpada do Odry.

Pierwsze starorzecze przytyka do wsi.

Obrazek

Obrazek

Przedostanie się na drugą stronę jeziorka okazuje się dużo prostsze niż myśleliśmy!

Obrazek

I tu odkrywamy smutną prawdę - zwały śniegu faktycznie prawie wszędzie stopniały, ale wszelakie bajora nadal są zamarznięte.. Więc na piękne odbicia powalonych drzew w lustrzanej tafli wody - to raczej nie mamy co dziś liczyć ;) A i śnieg w wielu miejscach się jeszcze przyczaił…

Obrazek

Nasza droga okazuje się być koszmarnie błotnista. Pokrywająca ją breja jest lepka i zasysająca. Przy każdym kroku nogę trzeba wręcz wyrywać z objęć zalegającej mazi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Z daleka udaje się dostrzec jakieś spore ptaki, siedzące na czubku zjedzonego przez jemioły drzewa.

Obrazek

Wszystko na to wskazuje, że są to bieliki! Chyba jeszcze nigdy nie miałam okazji takowych napotkać!

Obrazek

Są też kormorany, ale to akurat bardzo codzienny widok w nadodrzańskich okolicach.

Obrazek

Dwa starorzecza łączy kanałopodobny potoczek.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przypudrowane śniegiem, wijące się drogi…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A tu już kolejne rozlewisko wśród pól…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nad nim robimy sobie pierwszy mini popas. Na herbatkę i ciasteczka. Krecik oczywiście dobrał się do nalewki. Skubaniec! :)

Obrazek

Obrazek

Sarny nam chyba pozazdrościły pikniku, bo stanęły jak wryte i się gapią chyba przez 15 minut!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widoczki dalekie…

Obrazek

I te bardzo bliskie…

Obrazek

Napotykamy całkiem spory krzyż pokutny!

Obrazek

Dalsza wędrówka wzdłuż starorzecza wymaga ciągłego pokonywania różnych cieków wodnych.

Obrazek

Drzewa wmarznięte w lód…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dziwne to drzewo na środku. Takie jakieś proste! Jakby spadło z księżyca! A może to słup?

Obrazek

A to chyba największa atrakcja dzisiejszej wycieczki. Powalone drzewo. Ale nie byle jakie! Drzewo gigant! I jakieś zdecydowanie zabytkowe - miało nawet tablice pomnika przyrody. Rosło na skraju rozlewiska i chyba mu podmyło korzenie. Skądinąd te korzenie jakieś takie strasznie mikre w stosunku do gabarytów pnia i korony… A może niegdyś były większe ale stopniowo zgniły?? Miejsce wywołuje bardzo sprzeczne uczucia. Bo z jednej strony ogromnie żal, że takie piękne drzewo już nie żyje, a z drugiej miejsce jest tak urokliwe, nietypowe i jedyne w swoim rodzaju, że człowiek podświadomie się cieszy, że może je oglądać i go doświadczać. Rozsiadamy się na pniu. Zakątek jest też niesamowicie nasłoneczniony i ciepły. Temperatura tu panująca jest gdzieś o 10 stopni wyższa niż na całej naszej pozostałej wędrowce. Taka wyspa lata pośrodku przedwiośnia… Leżymy więc, siedzimy, skaczemy jak małpy po konarach - a czas nieubłagalnie płynie….

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Idąc dalej odkrywamy, że jakimś cudem znaleźliśmy się na terenie zamkniętego, ogromniastego pastwiska. I musimy pokonać solidną bramę, aby je opuścić!

Obrazek

Obrazek

Potem idziemy długo wzdłuż płotów, drogami zmienionymi w lodowiska...

Obrazek

Las jemiołowy. Nie wiem jaki to gatunek drzew tu występuje. I wiem, że te drzewa są biedactwa chore, ale jest w tym zagajniku jakiś niesamowity urok. Może przez to, że ten las jest taki… inny?

Obrazek

Obrazek

Szukanie ostatniego starorzecza jakoś nam nie idzie… Znajdujemy pola…

Obrazek

Malutki, prawie prostokątny stawik...

Obrazek

Albo grodzisko! Miejsce całe jest poryte tunelikami, jamami. Albo archeolodzy, albo poszukiwacze skarbów, albo stado wściekłych borsuków!

Obrazek

Już, już się nam wydaje, że docieramy nad poszukiwane bajorko, gdy odkrywamy, że ono…. płynie! Taaaaa… To Nysa Kłodzka na chwilę przed wpadnięciem do Odry.

Obrazek

Podążamy szlakiem zgryzionych drzew…

Obrazek

I w końcu się udaje!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tu nam się podoba - tu robimy ognicho!

Obrazek

Oczywiście, zgodnie z tradycją naszych zimowych biwaków, ognisko ni cholery nie chce się palić. Dymi, dymi i... gaśnie…

Obrazek

Jak z drewnem się nie udaje - to próbujemy palić zeschłymi szuwarami ;)

Obrazek

Są ognie normalne, które płoną lepiej lub gorzej, w zależności co się do nic włoży, jak rozpali, jak często dokłada itp. Są te pomarańczowe, lepliwe, żyjące własnym życiem i z lekka upiorne - takie jak mieliśmy okazję widzieć np. pod chatką w krainie pogiętych sosen ( https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... czyli.html )

I są też ognie, które zgasisz zalewając je benzyną. Bo one palić się nie zamierzają i są bardzo konsekwentne w tym swoim postanowieniu… Zjadamy więc letnie kiełbaski, zagryzając je kilkudziesięcioma haustami aromatycznego dymu.

Obrazek

Obrazek

Wracamy malowniczymi drogami pełnymi pośniegowych jezior.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A ciepłe barwy wieczoru mieszają się z coraz bardziej lodowatym powietrzem. Cóż… luty, nawet ten najbardziej wiosenny, ma swoje prawa….

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Posty: 2449
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Postautor: buba » poniedziałek 19 kwie 2021, 17:28

Kolejnych nadrzecznych bajorek i rozlewisk szukamy w okolicach wsi Mikolin. Od miejscowości wbijamy w polną drogę prowadzącą na południe.

Obrazek

Już na samym początku znajdujemy fajną jemiołę. Planujemy ją zabrać w drodze powrotnej, ale okaże się, że wracamy zupełnie inaczej. Więc łupów z wycieczki tym razem brak.

Obrazek

Obrazek

Chwilę później bita droga zmienia się w płytówkę, więc już mamy nadzieję, że zaraz wleziemy na jakieś ciekawe ruiny. Ale płyty kończą się tak samo nagle i niespodziewanie jak się zaczęły. Z atrakcji dodatkowych znajdujemy tylko czachę. Omszała i z lekka niekompletna - z jednej strony coś ją wyżarło. I nie wiem nawet do kogo mogła należeć. Ot kolejny mieszkaniec lasu przeszedł do historii…

Obrazek

Pierwsze bajorko jest przy samej drodze.

Obrazek

Drugiego trzeba nieco poszukać na bezdrożach.

Obrazek

Przedzieramy się przez powalony przez bobry zagajnik (co daje nadzieję, że gdzieś tam musi być woda). Skądinąd po kiego diabła bobry zgryzają drzewa tak daleko od wody? Zęby je swędzą? Te drzewa potem leżą nieużywane, więc tak trochę szkoda...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest też miły brzeziniak. Tutejsze brzozy na szczęście okazały się dla bobrów niesmaczne.

Obrazek

Tropem ściętych drzew docieramy do wody. To pierwsze plusnęło w jej toń.

Obrazek

Dziwny glon (czy inna rzęsa wodna) porasta lód!

Obrazek

Odnalezione jeziorko ma chyba teraz większą powierzchnię niż zazwyczaj.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Krótki popas herbatkowy.

Obrazek

W stronę wału nad Nysą Kłodzką suniemy przez mniej lub bardziej rozmiękłe pola pokukurydziane.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie tylko my obraliśmy taką trasę! :)

Obrazek

Ledwo wyłazimy na wał - to naszym oczom ukazują się kolejne rozlewiska, w większości jeszcze skute lodem.

Obrazek

Obrazek

Jedno wybitnie przypada nam do gustu, więc postanawiamy je obejść.

Obrazek

Prosto nie jest, przeszkody są i wodne, i lądowe. Takie do przeskakiwania, przepełzania albo przełażenia górą metodą wspinaczą. Skądinąd bardzo ciekawe, że kabak jak idzie wałem albo ścieżką to niezmiernie marudzi, że jest zmęczona, nóżki bolą, trzeba wziąć na barana bo po prostu dziecko jest na skraju wyczerpania. Ale jak się zacznie wiatrołom (albo raczej bobrołom ;) albo teren bagienny czy poprzecinany rzeczułkami, które nijak przeskoczyć i trzeba budować mosty - to zmęczenie pryska jak bańka mydlana, a dziecko pomyka jak rączy jeleń! Jedno też jest pewne - jej ze względu na mniejsze gabaryty dużo łatwiej jest pokonywać chaszcz i leśne zatory - i chyba ją to bardzo cieszy, gdy widzi, że tatuś znowu utknął pod zwalonym pniem albo walnął łbem o korzeń, pod którym reszta ekipy przelazła bezproblemowo.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Takie oto miłe miejsce znaleźliśmy sobie na biwaczek.

Obrazek

Obrazek

Ognisko się nieźle pali, póki się w nie dmucha ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wypróbowana technika przekraczania cieków wodnych. Najpierw rzut kabakiem... (czasem za kabakiem lecą plecaki ;) )

Obrazek

a potem można już skakać :)

Obrazek

Obrazek

Wracamy do Mikolina. Wioska majaczy gdzieś na horyzoncie.

Obrazek

Tuptamy drogami o różnych nawierzchniach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A nad głowami kołują coraz to kolejne klucze.

Obrazek

Obrazek

Tu już Mikolin i zabudowania przypałacowe. Znaczy wycieczka dobiegła końca.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Posty: 2449
Rejestracja: czwartek 19 lut 2015, 23:08

Re: Śladem starorzeczy (Odry i innych okolicznych rzek)

Postautor: buba » wtorek 04 maja 2021, 18:44

Na wycieczkę ruszamy spod pomnika w Mikolinie. To jeden z moich ulubionych, bo taki osadzony w klimacie miejsca. Pamiątka forsowania Odry to i łodzie z cokołu wystają! Były kilka lat temu zakusy władz, żeby go zniszczyć, ale na szczęście stoi dalej i cieszy oko!

Obrazek

No bo czy gdzieś jeszcze jest pomnik z łódkami?

Obrazek

Obrazek

Na wielu bajorach zalega jeszcze lód. Wiosna tego roku coś nie może się zacząć (taaaaa... ani półtora miesiąca później też nie ;)

Obrazek

Jest też jakiś straszny wysyp saren! Przez cały dzień naliczyliśmy ich chyba ze 40! Kabak stwierdza, że może zamiast nauki wędkowania byśmy lepiej zaczeli polować: "To by było łatwiejsze! Patrz mama - ile jedzenia się marnuje!" ;) Czy wszystkie dzieci tak mają?

Obrazek

Zamierzamy dziś odwiedzić starorzecza położone między wioskami Popielowska Kolonia a Wielopole. I tu przeżywamy spore zaskoczenie, bo miejsce jest inne niż wszystkie dotychczas odwiedzone nadodrzanskie bajorka. Starorzecza pokochałam głównie dzięki temu, że są dzikie, niezagospodarowane i wszyscy o nich zapomnieli. Tu niestety jest inaczej. Tu już dotarła tabliczkoza i szlakoza :( Przez to klimaty trochę jak w miejskim parku.. Acz same rozlewiska sympatyczne.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tablice kierują również do pomnika przyrody "Dębu Klara". Zapewne gdyby nie one - to nikt by go nie zauważył. Jest jedno drzewo odrobinę bardziej sękate od innych, ale w niczym nie przypomina imponujących dębów z jednej z naszych poprzednich wycieczek, czy chociażby tych z oławskich wałów. A poza tym owo drzewo chyba i tak już dawno uschło.

Obrazek

Najbardziej malownicze są chyba walające się wokół jego omszałe fragmenty.

Obrazek

Obrazek

Potem idziemy szukać jeziorka Gęsi Dół, położonego po przeciwległej stronie wału.

Wielopole z oddali prezentuje się całkiem klimatycznie.

Obrazek

Obrazek

Gęsi Dół to chyba najbrzydsze starorzecze z tych póki co odwiedzonych. Gładkie brzegi, żadnych zarośli, powalonych drzew, urokliwych zatoczek. Ot jakby wykopać dziurę i nalać wody. Wszystko takie łyse, gołe i na widoku…

Obrazek

Chcieliśmy tu palić ognisko, ale nic tu po nas. I jak się potem okazuje - to była rewelacyjna decyzja, bo inne miejsce, które na nas czekało - okazało się obłędnie piękne!

Wracamy nad Odrę.

Obrazek

Po drodze kilka ciekawych “kompozycji drzewnych”.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Cieniowane pnie…

Obrazek

A jakby ktoś, pośrodku niczego, postanowił zasiąść na tronie - to ma niepowtarzalna okazję! :)

Obrazek

Spod kibla udaje się wypatrzeć ogromne łachy piachu po drugiej stronie rzeki! Dotarcie do nich nie jest bardzo proste, wymaga przedarcia się przez chaszcz, bagienka, pole oblepiające gliną po kolana, a na koniec gęsty zasiek kolczastych krzaków. Po parkowych klimatach znad starorzeczy - cieszy to podwójnie!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Warto pokonać te przeszkody, aby móc się rozkoszować dziką plażą! :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tu spędzamy kilka kolejnych godzin słuchając plusku wody, ściągając z końca łachy gałęzie o aromacie wodorostu, rozważając czemu ogniskowy dym wali zdechłą rybą, ryjąc w piasku i huśtając się na gałęziach. Ech… żeby ten piach był jeszcze słoneczny i wygrzany!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wieczorem pogoda się pogarsza. Nadciągają ciemne chmury, których ponury kolor potęguje podświetlający pasek zachodzącego słońca.

Obrazek

Obrazek

Zrywa się też wiatr, który wieje wszędzie wokół jak oszalały - tylko nie u nas! Nasza łacha chroniona jest skarpą, którą porasta gęsta ściana tarnin albo innych kolczastości. Widzimy więc gnące się drzewa po drugiej stronie rzeki, latające gałęzie pod okazami zjedzonymi przez jemiołę, słychać wycie wiatru nad skarpą - a my siedzimy w miejscu jakby z innego wymiaru! Zacisznym i jak się potem okazuje, o chyba 15 stopni cieplejszym!

Z wiatrem urywającym łeb niestety musimy się spotkać - w czasie powrotu. Bo przychodzi taki czas, że trzeba opuścić naszą przyjazną piaszczystą wyspę!

Obrazek


phpbb 3.1 styles demo

Wróć do „Pamiętnik Włóczykija”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość